2009-11-15
No to mamy sytuację w rodzaju szach, pat i pataszon.
Zdejmujemy krzyżyki w szkołach i urzędach czy nie?
A co z pamiętnymi (przynajmniej niektórym) wiecami, żeby krzyżyk w szkole jednak powiesić?
Teraz nam się odwidziało, czy jak?
Taka w nas niekonsekwencja zaistniała, że raz chcemy a potem w dupie mamy?
Stała taka czereda w szkole, świeczka w łapach, krzyżyk z orłem na szyi, a jakże w koronie,
tak se stała i puszczała z grundinga, że mury runą.
Mamy krzyżyki, jak chcielismy. Co więcej - mamy ich więcej niż marzyliśmy!
A teraz mamy je zdejmować.
W życiu nigdy, bo to by nam zjebało byt, który na walce o krzyżyki oparliśmy.
Zadziwiające jest, że dziś o ten oparty na krzyżykach byt najbardziej walczą faceci w wieku porozpłodowym.
Ksiądz nie ksiądz, mąż nie mąż, każdy z nich się wypowiada w tv, że walczyć o nie trzeba.
Bo to nasza baza, bo bez tego nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy, bo nie byłoby nas jako nas.
Cokolwiek to znaczy.
Bo może jednak bylibyśmy, tylko inni? Ale to herezja, więc nie rozwinę. Kobiety zainfekowane dziećmi w czasie wyłączeń prądu też powinny mieć prawo do orderu odrodzenia polski.
Wróćmy do tych konsekwencji.
Otóż jesteśmy społeczeństwem katolickim i tu nie ma się co buntować,
bo jesteśmy. Każdego, kto wypadnie z macicy się łapie i chrzci. Potem owszem, można dokonać apostazji, ale komu to do czego potrzebne i komu się chce.
Grzech lenistwa i zaniedbania, jakby powiedział pan ksiądz.
No więc, skoro już jesteśmy i się nie wypisujemy z kościoła, to dlaczego głosowaliśmy na unię?
A! Żeby móc jeździć do watykanu bez paszportów i kupować więcej świętych obrazków wstępując po drodze do raju likierów?
No to jedźmy!
(7)
2009-11-03
A otóż i wkurw. Nie wiem, możliwe, że pochorobowy, ale jak już zaczęłam się wkurwiać to się i zaczęłam rozkręcać, wkurwiłam się
i w tej pozie zastygłam.
... wkurwia mnie mamusia z bachorem ryczącym w niebogłosy w sklepie. Bachor ryczy, jest cały usmarkany i w czerwone cętki na ryju, zaraz bedzie miał wybroczyny i chce
TAMTEN soczek. Mamusia przeciwnie, spokojna, że super niania przy niej wymięka, zero nerwów, spokojnie wyjaśnia bachorowi, że TAMTEGO soczku nie dostanie. Bachor ryczy
jak okrętowa syrena, pluje śliną na mój koszyk, mnie głowa już boli, mam ochotę przywalić gówniarzowi workiem mąki w ten
zaśliniony czerwony ryj, ale mamusia nie ma nawet zamiaru wyprowadzić bachora za drzwi i tam z nim sprawy dyscyplinarne załatwić. Nie. Mam uczestniczyć w wychowaniu jej
rozwrzeszczanego miotu. A ja nie mam ochoty! Nie poczuwam się! Ja chcę, żeby jego goła dupa wreszcie się spotkała z płaską mocną dłonią szybko! Mało tego! Słyszę w kolejce głosy,
że o! dobrze wychowuje, nie traci opanowania, i że przecież dzieci bić nie wolno. Co za debil to wymyślił???
... wkurwia mnie nasz prezydent, ale to na inną notkę, mianowicie mam plan napisać notkę o osobach trwale niezdiagnozowanych.
... wkurwia mnie niewiedza dokąd o siódmej rano udają się tramwajem emerytki. Bo przecież WSZYSTKIE siedzą już w kolejce w przychodni. WSZYSTKIE też stoją przy kasie w biedronce.
Niektóre są chore i zostają w domu. Niektóre już stoją w poprzek chodnika z wnuczkiem w wózku i wypinając zad uczą się gaworzyć. Ale to, że o tej porze w tramwaju emerytek jest zawsze
o trzy więcej niż miejsc siedzących, mało tego - one wszystkie sprawiają wrażenie, że siedzą tuż za motorniczym i przy oknie, zadziwia mnie i wkurwia, jeśli akurat mam wysiadać.
Bo jak wysiadam, to na bank jakaś babcia z przystanku akurat usiłuje wsiąść przy pomocy łokci, bo jako starsza i to kobieta ma pierwszeństwo.
... wkurwia mnie babsztyl, który swego czasu wymyslił sobie, żeby komin gazowni przerobić na minaret. Bo będzie zajebiście. I może zwabi tradycyjnych muzułmanów poznańskich.
To zresztą ten sam babus co posadził palmę na rondzie degola w wszawie.
... wkurwia mnie to, co czytam, chciałam nadrobic polskich pisarzy, ostatnim z nich był pilch jerzy, którego mogłam wciągać dziurką od nosa jak hasz, więc, że też na "p"
pilipiuka se na poduchę wzięłam i z tym panem już wiem, że mi się nie ułoży. Męczy się chłopina ze słowem pisanym, niech wróci do kopania dziur w ziemi. Amen.
... powyższy wkurw sprowokował wkurw na abonament telewizyjny, bo każą mi oglądać jakiś łach, za który nie dałabym złotych pięciu, dom nad rozlewiskiem mianowicie, z magdą m.
i starczą oleńką, która nie brzydziła sie kiedyś być ślinioną przez olbrychskiego, w rolach głównych. Gra i fabuła siebie warte, normalnie obgryzam pazury, kiedy obejrzę nastepny odcinek. Doprawdy.
Ale zawsze mam wybór, mogę w ramach abonamentu oglądać m jak miłość. Bo ja kocham braci golec , czy jak im tam i kasię zcichapęk.
Lub złotopolskich oglądać mogę. Albo prowadzony przez pana weterynarza konkursik muzyczny.
... wkurwia mnie reklama, w której jedno ciasteczko cini minies zjada drugie ciasteczko.
... wkurwia mnie pani w supermarkecie wmawiająca mi, że karta payback jest mi niezbędnie potrzebna. Bo ta karta współpracuje z realem, orangem, telekomunikacją, bp i allegro. Z niczego z wyżej
wymienionych nie korzystam. A kartę i tak mi wdusiła.
... wkurwia mnie, że jak czekam na parkingu przed sklepem i włączę sobie stacyjkę celem ogrzewania to sie robi korek, bo wszyscy myślą, że zaraz wyjeżdżam.
... wkurwiają mnie stany zjednoczone, lub raczej nasze ich postrzeganie, po ostatniej wizycie wajs prezydenta bideta alias bidona jestem rozanielona wręcz.
... i jeszcze pełno innych rzeczy mnie wkurwia. I tak trzymam.
(32)
2009-10-24
Nad ranem coś wyło w rurach, "UuUuUuU" robiło, ale że wczoraj miałam w domu coś na kształt imprezy, to się za bardzo nie przejęłam.
Przebudziwszy się
poszłam napić się wody w głebokim przekonaniu, że wycie od tego przejdzie.
Otóż nie, nie przeszło, wyło dalej i to w rozmaitych tonacjach, natężeniach i interpauzach.
Sąsiad wyło mianowicie w piwnicy, w której to postanowił zrobić inspekcję społeczną
i sprawdzić, czy przez dziury w ścianie mojej piwnicy nadal przełażą szczury, bo uczciwie mówiąc przechodziły i się nawet mnożyły. W tym celu podstępnie ubrany w najgorsze łachy położył się na cemencie coby oświetlić
latarką szparę od spodu drzwi, wetknął w te szparę nogę żeby odsunąć moje zachomikowane tam kartony po domowych sprzętach i utknął.
Utknąwszy powiercił się podobno w ciszy dobre czterdzieści minetek, powbijał sobie w nogę drzazgi z drewnianych drzwi, ale i to przecierpiał w ciszy, dopóki nie kopnął w coś, nie wie w co, ale to coś wreszcie spadło i
ukazał się na chwilę widok na wnętrze mojej piwnicy, ale tylko na chwilę bo to coś spadło na inne coś, co się przewróciło i prawie śmiertelnie przybiło nogę sąsiada do betonu.
No i wtedy zaczął wyć.
Z początku cichutko w nadziei, że przez rury żona na czwartym piętrze usłyszy i na ratunek pospieszy. I to było najstraszliwsze, bo jakby dusza potępieńcza jęczała, snuje się taki dżwięk jak złowieszcza mgła w zimny poranek, gdzieś na granicy słyszalności do człowieka dociera
a gdy już dotrze, to wszystkie horrory tego świata stają się realne, ściany zaczynają się wypuczać w kształty straszliwe, do okien tłuką się martwe ptaki,
a gdy dodatkowo poprzedniego wieczoru przyjęło się leczniczą dawkę wina, to i belzebub może się nad łóżkiem ukazać.
Potem sąsiad zawył donośniej, bo ratunek nie nadciągał a on tam cierpiał przecież. Latarką ogarnął wszystkie moje śmieci pod szafą piwniczną utwierdziwszy się, że jestem fleja. Łupnął energicznie latarką w
piwniczne drzwi i zawołał "Marysiuuuu!", co w efekcie sąsiedzi odebrali jako "łuup!siuUUUU!" i zadzwonili na policję.
Na policję dlatego tylko, że nikt w komórce nie ma wpisanego numeru do egzorcysty, czego najstarsza sąsiadka z pierwszego piętra straszliwie żałowała i usiłowała sie odwołać do sąsiedzkiej pomocy tych, którzy mają komputery. Bo podobno w komputerach egzorcysta jest. Albo może szatan, ale raczej egzorcysta. Bo to optymistyczna starsza pani jest.
Policja do "łuup!siuUUU!" przyjeżdża nierychło, więc zawyć, zawodzić, załupać i zaskowyczeć zdołał sąsiad jeszcze przez dobre pół godziny, obiecał sobie, że się z Marysią rozwiedzie jak tylko ujdzie z życiem z mojej piwnicy,
żona albowiem powinna być lojalna i nie spać spokojnie w łóżku, podczas gdy mąż kona.
Policjanci przybyli jak juz sąsiad z dołu wróciwszy z imprezy i natknąwszy się na zgromadzenie nocnych koszul i piżam na klatce schodowej zdecydował się odważnie i z pewną dozą determinacji zejść do piwnicy i wyjącego bandytę zdzielić na śmierć albowiem skataniony wrócił nieziemsko, spać chce a stamtąd wycie dochodzi już teraz w fazie ultradźwięków niemalże.
W protokole z interwencji stoi teraz napisane, że sąsiada w mojej własnej piwnicy "przykół do podłoża przedmiot drzewniany z metalową wypaścią w części tylnej (...) ranił na ponad trzy godziny i podtrzymywał
ofiarę w tym stanie do czasu policyjnej interwencji".
No.
(6)
2009-10-20
Takie durnowate pudełko stojące przy drodze potrafi trzaskać foty lepsze niż te, które na fotosikach wieszają.
Nikt nigdy nie zrobił mi lepszej foty niż ten bezduszny automat na kiju, który potrafi natrzaskać ze sto fotek karetce na sygnale bo przejechała na czerwonym.
Fakt,
że droga ta fota, bo stówę i cztery punkty i jeszcze pełno czasu zmarnowanego bo straż miejska nie zechciała mi nawet ksero zrobić, choć tłumaczyłam że może na randka.pl mi sie przyda albo co?
Ostatecznie już wiem co zaatakować w kwestii dobrej foty, ale to musi być w nocy i połączone z wybebeszaniem, na którym się nie znam, chcę dobrą fotkę swoją i mam teraz takie na nią parcie bo wiem, że można.
Pan w mundurze twierdzi, że trzeba najpierw kogoś z laptokiem i kabelkami, ma się uczepić durnostacza i zamontować co trzeba, żeby nie przesłało do centrali ( CENTRALI - tak sie wyraził) - a potem ja mam najechać na słupek usmiechnięta i umalowana. No to szkielet planu już mam. Mam też upatrzony słupek. Szampon do włosów, odżywka, cienie do powiek, przedłużacze rzęs wszystko na miejscu.
Ktoś umie ze słupkiem?
(i nie chodzi o taniec na rurze)
Ps. ojojoj, nadziałam się na kilka zahasłowanych blogów - nie mam hasła ale jeśli mogłabym je dostac to bardzo uprzejmie poproszę:) fiszbina@tlen.pl
(10)
2009-10-17
No, to dla odmiany ja się na zimę budzę, zamiast leżeć nafutrowana igliwiem w przyjemnie gnijących liściach dębu. Jakby co to zawsze można mnie zastrzelić, chociaż jest właśnie okres ochronny dla fiszbin, które nie odleciały do ciepłych krajów. Osobiście i wewnętrznie czuję się jako ten bocian, co ze złamanym skrzydłem został przygarnięty przez chłopa i teraz musi sypiać w stodole.
To tyle o moim samopoczuciu.
Nałóg blogowy wygrał.
(22)
2009-05-27
2 czerwca o godzinie 14.00, na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie odbędzie się pogrzeb Janusza. Chciałbym podziekować wszystkim wirtualnym przyjaciołom za pomoc okazaną w poszukiwaniu, wsparcie duchowe i dobre słowo.
Proszę o nie składanie kondolencji.
Marek Tabisz
(19)
2009-02-15
Dziękuję wszystkim ludziom, którzy pomagają szukać mojego brata - to dług nie do spłacenia... Wedle nowych danych należałoby skierować uwagę plakatujących i mających-oczy-szeroko-otwarte na śląskie dworce. Generalnie południe Polski.
Jeszcze raz dzięki Wam wszystkim! A dopóki każdy płot i ściana w Polsce nie będą oklejone - klejcie!
brat yano - Marek
(47)
© Copyright Fiszbina 2007 | by design94.pl | All Rights Reserved